"Hannibal" to najnowszy serial stacji NBC, nadawany w Polsce na programie AXN (jak również na AXN Black). Zdobył on niezwykłą popularność, pobijając nawet "Supernatural" w głosowaniu na zeszłoroczny najlepszy serial.
Historię psychopatycznego kanibala zna już każdy. Ale Bryan Fuller (przyp. twórca) postanowił inaczej zabawić się z Hannibalem. I muszę przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze.
Serial opiera się na książce "Czerwony smok", w której Hannibal Lecter (odgrywany w filmie pod tym samym tytułem przez Anthony'ego Hopkinsa) siedzi w więzieniu i pomaga agentowi specjalnemu Willowi Grahamowi (w filmie gra go Edward Norton) złapać psychopatycznego zabójcę nazywanego "Zębową Wróżką".
Jednak twórcy serialu bazują tylko i wyłącznie na postaciach. Dodają również swoje własne persony oraz podmieniają niektórym płeć (przykładowo w serialu jest Freddie Lounds - gdzie w książce ta postać jest mężczyzną, a tu mamy do czynienia z kobietą).
O czym jest serial - konsultant FBI Will Graham rozwiązuje sprawy niewyjaśnionych morderstw, "wdzierając się" do umysłów przestępców i wyobrażając sobie, jak mogło wyglądać zabójstwo. Jednak jest to dla niego przekleństwem, więc trafia pod opiekę dr. Hannibala Lectera, który mu pomaga, a także doradza w niektórych śledztwach.
Aby Was nie zanudzić, będę się streszczać. No więc po obejrzeniu pierwszego odcinka "Aperitif" (możecie go obejrzeć o TUTAJ) byłam mile zaskoczona. Oczywiście jako ogromna fanka kreacji postaci Hannibala przez Hopkinsa, miałam pewne zastrzeżenia co do gry aktorskiej Madsa Mikkelsena. Był zbyt flegmatyczny i jakoś tak po prostu mi nie pasował. Co do Willa, odgrywanego tutaj przez Hugh Dancy'ego, nie miałam żadnych obaw. Bardzo mi się spodobał - szczególnie jego sposób ukazywania emocji, które targały agentem.
Po czterech odcinkach miałam już mniej więcej wyrobioną opinię co do serialu. To coś kompletnie innego. Filmy a serial - nie ma porównania. Obie formy są świetne, jednak każda przedstawiona inaczej, w odmienny sposób. Pokochałam Madsa w roli Hannibala (szczególnie po odcinku 8 "Fromage"), ale nie mogę go porównywać do Anthony'ego. Obaj aktorzy wykonali swoje zadanie perfekcyjnie, nadając tej postaci duszę. Każdy zrobił to w inny sposób, nie można tutaj wybrać lepszego - jest to po prostu coś innego. I tylko oglądając serial, można się o tym przekonać.
Z każdym odcinkiem wzrasta napięcie. Już nawet nie chodzi o morderstwa, ale o relację łączącą Hannibala i Willa. Staje się ona coraz bardziej zawiła i niebezpieczna. Również stan psychiczny Grahama się pogarsza, co doprowadza go do... można by rzec "dna". Ale nie chcę Wam więcej zdradzać ;) Ostatni odcinek "Savoureux" zwala z nóg.
28 lutego w USA zaczął się drugi sezon. Jeżeli jesteście zainteresowani, możecie oglądać go na żywo o TUTAJ. Pamiętajcie jednak, że czas jest inny, więc trzeba wstawać w soboty o godzinie 3:00, ponieważ właśnie wtedy się zaczyna. Ale radzę wstać dziesięć minut wcześniej, aby się przygotować :) Ja już tak dzisiaj zrobiłam, dlatego jestem już po drugim odcinku. Jeżeli już ktoś oglądał pierwszy sezon, to link do S2E1 "Kaiseki" jest o TU.
Serial jest naprawdę wart obejrzenia. Może wzbudzać niesmak, ale i uwielbienie. Okrucieństwo zbrodni na swój sposób jest piękne. Wizje Willa, potrawy przygotowywane przez Hannibala - wszystko kipi perfekcjonizmem. UWAGA! Jeżeli jednak ktoś jest bardzo wrażliwy, to nie radzę oglądać, ponieważ nie ma tam subtelności. Morderstwo to morderstwo - i jest ono ukazane w najczystszej, a jednocześnie najbardziej plugawej postaci. Ale przecież właśnie o to chodzi.
Ocena: 10/10
PS Oczywiście pod koniec drugiego sezonu również napiszę recenzję.
PS2 Dlaczego nikt nie komentuje? Ludziki, będzie mi tak miło, jeśli skomentujecie! Troszkę się narobiłam :)
1 komentarz = jeden człowiek ocalony od zjedzenia przez Hannisia ;)







